Relacja ostatniego meczu I Rundy-Wojownicy vs. Diabły
Gospodarzem ostatniego meczu I rundy MALH była drużyna Wojowników Oświęcim przeciwko Diabłom Krynickim.
Spotkanie odbyło się w Hali Lodowej w Oświęcimiu o godz. 20:00 i
zgodnie z regulaminem ligi rozegrano go w systemie 3 x 15 minut. Stawką
spotkania była druga lokata w tabeli na koniec pierwszej kolejki. Mecz
bardzo ważny dla obu drużyn gdyż zdobyte w nim punkty będą w
konsekwencji miały istotne znaczenie w końcowej klasyfikacji ligi. Stąd
od samego początku spotkania trwała zacięta walka o krążek i każdy
metr lodu. Mecz rozpoczął się od huraganowych ataków Krynickich
Diabłów. Dowodem dominacji kryniczan na lodzie w tej części spotkania,
mimo gry w osłabieniu, było zdobycie po brawurowo przeprowadzonej
akcji, bramki przez Macieja Gosztyłę już w 3 minucie spotkania. W
trakcie gry bolesnego urazu kręgosłupa doznał, po upadku spowodowanym
pocięciem, w starciu pod bramką Andrzej Flieger. Kontuzja okazała się
ona jednak na tyle niegroźna, że po niedługim czasie pozwoliła
krynickiemu zawodnikowi kontynuować grę. Pierwsza tercja zdecydowanie
należała do przyjezdnych i pomimo istotnej przewagi na lodzie nie udało
się podwyższyć wyniku. Na przerwę do szatni Diabełki schodziły z tylko
jedno bramkową przewagą.
Kolejna odsłona to bardzo wyrównana gra obu drużyn. W 20 minucie
spotkania przypadkowym i nie groźnym strzałem z niebieskiej linii
gospodarze zaskakują golkipera Diabłów, który po nieudanej interwencji
otwiera drogę krążka do własnej bramki. Przy stanie 1:1 mecz jeszcze
bardziej się zaostrza. Gra staje się twarda i bardzo emocjonująca.
Trudno w tym miejscu zarzucić stronniczość arbitrom prowadzącym
spotkanie jednakże kary nakładane na krynickich zawodników wzbudzać
mogły wiele kontrowersji. Pomimo wszelkich przeciwności to kryniczanie
nadal dyktują tempo gry i w 25 minucie meczu po bardzo ładnie
skonstruowanej akcji ponownie obejmują prowadzenie po fenomenalnym
strzale Tomasza Wilka. Nie udaje się jednak utrzymać tej przewagi do
syreny kończącej druga tercję. W zamieszaniu pod bramką dogodną
sytuacje bezwzględnie wykorzystują hokeiści Oświęcimia doprowadzając do
wyrównania w 27 minucie spotkania. Do szatni zawodnicy schodzą zatem
przy remisowym wyniku 2:2.
Jak się można było spodziewać to trzecia odsłona wyłonić miała
zwycięzcę spotkania. Mecz staje się bardzo wyrównany i przypominać może
zawody tenisa ziemnego, gdyż tak szybko przemieszczają się akacje z
jednaj bramki pod drugą. Kryniczanie mimo wielu dobrze skonstruowanych
akcji, stwarzając bardzo wiele 100 - u procentowych sytuacji do
podwyższenia wyniku i przeważenia szali zwycięstwa na swoją korzyść,
porażają jednak nieskutecznością. Kibice hokeja dobrze znają takie
sytuacje ze spotkań ligowych i doskonale wiedzą, że nie wykorzystane
potrafią się mścić. Nie inaczej stało się i tym razem. To Wojownicy
Oświęcim w 38 minucie spotkania obejmują prowadzenie po przypadkowo
odbitym krążku od łyżwy jednego z obrońców kryniczan. Zupełnie
zaskoczony bramkarz nie miał szans na jakąkolwiek reakcję. Cóż, stało
się. Na trybunach owacja dość licznie, jak na zawody amatorów,
zgromadzonej publiczności. Daje się słyszeć donośny, znany wielu
kibicom śpiew .. „ no gdzie, no gdzie, no gdzie jest ta Krynica” dając
tym samym wyraz pewnej antypatii dla zawodników z uzdrowiska. Mimo, iż
zgromadzeni kibice zaczynają odliczać końcowe minuty meczu fetując
zwycięstwo swych pupilków śpiewem „ ... góralu czy ci nie żal...”
zawodnicy spod Góry Parkowej nie dają za wygraną. Trener Artur
Ślusarczyk nie załamuje rąk. Na cztery minuty przed końcową syreną
bierze czas, przebudowuje formacje aby wypuścić na lód dwie składające
się z najsilniejszych zawodników. Zdejmuje bramkarza. Zaczyna się,
proszę uwierzyć prawdziwa wojna. W ferworze walki jeden z zawodników
gospodarzy za nadmierną ostrość w grze ląduje na ławce kar. Dogodna
sytuacja do wyrównania. Kryniczanie zamykają Oświęcimian w ich tercji
obronnej w zamku jak w kleszczach. Trwa dramatyczna walka, nieustanne
bombardowanie bramki gospodarzy przerywane jest jedynie od czasu do
czasu kolejnymi wznowieniami. Jednej z licznych sytuacji do wyrównania
nie wykorzystuje Marek Półtorak nie widząc swego partnera na skrzydle,
który tylko czekał na podanie aby spokojnie umieścić krążek w
opuszczonej przez leżącego bramkarza bramki. Czas spotkania
nieubłaganie dobiega końca. Nadal trwa oblężenie w tercji gospodarzy,
którym w tym czasie nie udaje się dotknąć krążka. Kryniccy napastnicy
byli jednak bezsilni wobec karkołomnych wyczynów bramkarza gospodarzy.
Rozlega się dźwięk końcowej syreny. Radość w boksie Wojowników
Oświęcim, radość fetującej publiczności, trochę smutne miny zawodników
z Krynicy. Bo przecież byli tak blisko zarówno zwycięstwa jak i remisu.
Jednak nie udało się, choć dali z siebie wszystko. Z opuszczonymi
głowami zmuszeni byli uznać „wyższość” gospodarzy. Trzeba było
przełknąć gorzką pigułkę.
Jako ciekawostkę podać musimy informację, że spotkanie miało wyjątkowy
krynicki akcent. W boksach obu drużyn stali trenerzy z krynickim
rodowodem. U Diabłów Artur Ślusarczyk, postać nie wymagająca
komentarza, natomiast u Wojowników Maciej Szewczyk, znany szerszej
rzeszy fanów tego sportu, były zasłużony zawodnik KTH Krynica z lat 80
– tych..
Po zawodach zawodnicy obu drużyn spotkali się na zorganizowanym przez
gospodarzy spotkaniu opłatkowym. Jak karze tradycja, bez urazy złożyli
sobie wzajemnie życzenia świąteczne i noworoczne. Przy suto zastawionym
stole mile spędzili czas dyskutując o problematyce, wiadomo, związanej
z sytuacją hokeja w naszym kraju.
Komentarze po meczu.
Maciej Szewczyk – trener Wojowników Oświęcim
Mimo, iż jestem wychowankiem krynickiego klubu i sercem zawsze byłem,
jestem i będę przy KTH to tym razem przypadło mi w udziale poprowadzić
drużynę z Oświęcimia. Jestem pod wielkim wrażeniem dzisiejszego meczu.
Pierwsza tercja nas całkowicie zaskoczyła. Zawodnicy z Krynicy
narzucili takie tempo gry, pokazali tak szybki i konstruktywny hokej że
wielu profesjonalnych zawodników mogłoby im tego pozazdrościć.
Musieliśmy się szybko otrząsnąć i pozbierać aby nawiązać równorzędną
walkę. Po pierwszej tercji dokonałem korekty składu poszczególnych
formacji wypuszczając na lód tylko najlepszych zawodników. Do końca
meczu grając na dwie formacje, ryzykując zarazem czy wytrzymamy trudy
spotkania kondycyjnie. Przyniosło to jednak zamierzone efekty w
postaci zdobytych bramek i ostatecznie odniesionego zwycięstwa. W
szatni zaznaczyłem jednak swoim podopiecznym, że pierwsza i trzecia
nasza zdobyta bramka to był „dar od losu”, aby mieli tego świadomość i
nie wpadali w euforię przed kolejnymi spotkaniami. Z pełną świadomością
mogę stwierdzić, że ze wszystkich rozegranych spotkań w ramach
rozgrywek ligi MALH zawodnicy z Krynicy okazali się najbardziej
wymagającym przeciwnikiem. Jako niegdyś zawodnik, obecnie wielki
pasjonat hokeja i jego kibic podkreślić muszę wielką wolę walki,
zaangażowanie i ofiarność zawodników w tym spotkaniu, czego z
ubolewaniem coraz rzadziej dostrzegam na arenach zawodowych.
Artur Ślusarczyk – trener Krynickich Diabłów
Nie ukrywam niezadowolenia z wyniku dzisiejszego spotkania. Był to dla
nas ważny mecz w aspekcie walki o drugie miejsce w tabeli. Niestety nie
udało się. Uważam, że mecz stał na dosyć dobrym poziomie i w zasadzie
był wyrównany. Moi zawodnicy nie do końca zastosowali się do moich
zaleceń. Założenia taktyczne zostały wykonane jedynie w 70 procentach.
Proste błędy jak również brak skuteczności nie pozwoliły wykorzystać
bardzo wielu dogodnych sytuacji dla zdobycia bramek. Dzisiejszy mecz
stanowić będzie podstawę do pewnych przemyśleń, które poprzez
zastosowanie odpowiednich ćwiczeń na treningach spowodować muszą
poprawę efektywności i skuteczności istotnych elementów gry. Muszę
dokładnie przeanalizować, wskazać i wytknąć poszczególnym zawodnikom
błędy popełnione w dzisiejszym spotkaniu, aby uniknąć takich sytuacji w
kolejnych meczach. Z drugiej zaś strony wiem, ze dali z siebie bardzo
wiele i za to im dziękuję
Składy:
Krynickie Diabły:
Tymiński Piotr – Wilk Tomasz, Makuch Stefan, Pajor Michał, Gosztyła
Maciej, Mróz Adam, Bulanda Bartłomiej, Romański Wojciech, Dutka
Wojciech, Tyliszczak Dariusz, Makuch Sławomir Kacprzycki Andrzej,
Flieger Andrzej, Kacprzycki Jacek, Półtorak Marek. Majewski Robert.
Trener Artur Ślusarczyk. Kierownik drużyny p.o. Edward Pajor
Wojownicy Oświęcim:
Grzegorz Rzemiński - Paweł Boduch, Krzysztof Drabczyk, Grzegorz
Dzięgiel, Andrzej Gworek, Arkadiusz Kmak, Artur Kołodziej, Marek
Maciborek, Grzegorz Szput, Łukasz Adamus, Łukasz Bara, Michał
Chrząścik, Bartłomiej Grabowski, Marek Ignaczak, Piotr Kokoszka, Adam
Krzemień, Łukasz Łopata, Marcin Mydlarz, Damian Pactwa, Mateusz
Zalewski, Andrzej Żmuda.
Komentował Andrzej Fliegier Diabły Krynica.
2009.12.14 19:27 /
akh_gorale / czytany: 356 razy / źródło: własne